Półmisek z mięsem (ale bez mięsa), zestaw surówek (świeże od dwóch tygodni) i frytki (odsmażane po raz trzeci). Tak wyglądałoby menu niektórych firm cateringowych, gdyby pisały całą prawdę.
Tą granicą jest mięso bez mięsa. Wystarczy do mielonych kości i skór dodać białko sojowe, pektyny, tłuszcz, spulchniacze, utwardzacze i aromaty (identyczne z naturalnym), żeby stworzyć produkt określany przez niektórych producentów jako mięso. Tego typu mikstury służą do produkcji „klopsików drobiowych” w cenie niedogotowanych ziemniaków.
Konkurencja jest z pewnością czymś dobrym. Jak wygląda jakość produktów na rynku pozbawionym konkurencji, mogliśmy przekonać się jeszcze trzy dekady temu. Trzeba mieć jednak świadomość, że w takich warunkach część przedsiębiorstw stawia na optymalizację ceny i jakości, inni na maksymalizację jakości. Są też tacy, którzy nie kryją się z tym, że ich produkty są niskiej, nieraz ekstremalnie niskiej jakości, ale za to sprzedają je w ekstremalnie niskich cenach. Problem na rynku stwarzają jedynie nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy pomimo maksymalnego obniżenia jakości stosują dość wysokie ceny, chcąc zmaksymalizować zysk.
Dość łatwo wyzyskać nieświadomość konsumentów na tych usługach, z których korzystamy rzadko. Na tyle rzadko, że nie możemy zagrozić przedsiębiorcy zmianą dostawcy usług. Jeśli chcemy wyjątkowo zamówić usługi cateringowe, na przyjęcie komunijne albo inne wydarzenie, musimy szczególnie uważać. Pięknem zdjęć lepiej w ogóle się nie sugerować, bo z całą pewnością są retuszowane przez grafika.
Usługi najlepiej wybierać z polecenia. Jeśli możemy, warto powołać się na kogoś, kto regularnie korzysta z usług danej firmy. Zagrożenie utratą stałego klienta z pewnością zmobilizuje firmę do dostarczenia tylko świeżych produktów. Wybierając usługi cateringowe, nie możemy sugerować się tylko ceną. To najgłupsze, co możemy zrobić. Dotyczy to większości produktów. Wie to chyba każdy, komu zdarzyło się kupić buty, które założył raz, a potem wyrzucił. Niestety w przypadku jedzenia, nie można tak łatwo pozbyć się taniochy, którą pochłonęliśmy. Potrzebny jest do tego sedes i odruch wymiotny. Fuj!
Acha, czyli tak to wygląda. Spodziewałem się czegoś innego, a tu takie pozytywne zaskoczenie.
OdpowiedzUsuń